Spacerując z Bosmanem (VII-VIII/2010) Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
Autor: o. Waldemar Janecki OMI   
29.11.1999.

Proboszcz z BosmanemDługo wyczekiwany okres wakacyjny już jest. Dla Łeby to między innymi czas większej ilości osób spacerujących po naszych ulicach i plażach. Hm, szczególny to też czas dla spacerów z klasztornym psiakiem Bosmanem. Teraz już nie można tak beztrosko baraszkować po plaży, bo przecież trzeba ustąpić miejsca naszym gościom i turystom.

Podczas ostatnich spacerów z Bosmanem moje myśli krążyły blisko kościoła, tego szczególnego, zabytkowego i mistycznego miejsca w naszej Łebie. Kontynuujemy w nim bowiem prace remontowe. W roku 2008 minęło 325 lat tej świątyni z kamienia i wówczas to dla uświetnienia rocznicowej daty podjęta została inicjatywa konserwacji i modernizacji.

Etap, którym w ostatnich miesiącach zajmowaliśmy się, obejmował: wymianę dachówek, remont wieży i remont zachodniej elewacji. To remontowanie niesie ze sobą wiele radości, ale nie brak też sytuacji trudnych, kiedy to trzeba zgodzić się na rozwiązania inne, niż wyczekiwane.

Takim trudnym momentem była komisja, która pod kierunkiem wojewódzkiego konserwatora zabytków zdecydowała o zmianie planów modernizacji naszej świątyni. Chodzi o piękny szachulcowy mur, o którym większość spośród parafian wiedziała, że na wieży ukryty jest pod blachą i wszyscyśmy się spodziewali, że teraz zostanie on odkryty. Niestety, dla zachowania historyczności trzeba go było ochronić deskowym obiciem. Walory estetyczne musiały ustąpić walorom historycznym. Początkowo trudno było mi to przyjąć, tym bardziej, że wielki żal, iż nie udało się ukazać muru pruskiego, wyrażali także moi najbliżsi współpracownicy. W pewnym momencie zrobiło mi się bardzo przykro, bo wyglądało tak, jakbym to ja był winny decyzji konserwatora. Dzisiaj nie mam poczucia winy. Całym sercem jestem za konserwacją i modernizacją naszej świątyni i jestem ostatnim, który by chciał dla niej najmniejszego nawet uszczerbku!!!

Wytłumaczono mi problem muru i przyjąłem to do wiadomości. Obecna wieża szachulcowa pochodzi - po remontach - z 1765 r. Sposób murowania i opracowania fug wskazuje, że szachulec ten nigdy nie był przeznaczony do oglądania z zewnątrz. Zawsze - jak wskazuje historia - nasze wieża była przeznaczona pod obudowę. Po to, by ją chronić. Szczególnym zagrożeniem dla niej są charakterystyczne na tym terenie wiatry i zasolenie. One niszczą cegły, powodują wysuwanie się cegieł. Dlatego poprzednicy nasi przez wieki wielką walkę o uchronienie prowadzili. Już dawniej obito wieżę deskami, a następnie do tych desek przybito falistą blachę cynkową. Wszystko po to, by wieżę chronić. Historyczna wieża zostaje więc opierzona deskami i jest to na naszych terenach powszechnie stosowany sposób.

W życiu często podobnie się dzieje. Myślę, że nie tylko przy remoncie zabytków okazuje się, że nie zawsze to, co piękne dla oczu, jest piękne dla serca. Tak jak w naszym łebskim przypadku z wieżą.

Wśród wakacyjnych rozważań chciałbym Miłym Gościom i bardzo Kochanym Parafianom życzyć, by nie bali się marzyć, snuć planów, nawet gdyby na początku okazywały się one ponad miarę. I jednocześnie chciałbym życzyć daru tej wielkiej pokory, kiedy to w trakcie realizacji marzeń trzeba niekiedy umieć zrezygnować z górnolotnych zamierzeń na rzecz większych wartości. Tak, jak w przypadku naszej kościelnej wieży... Dumni jesteśmy, że brunatne deski kryją pod sobą wielką historię.

Kompletny Ichtys Nr 63. W tym numerze znajdziesz następujące artykuły:

  • Co kryje kula na kościelnej wieży
  • Świętość żywiołów
  • Łebskie Niezapominajki (art. Ewy Horanin, Marka Glegoły, B. Kokoszewskiej i E. Gizy)
  • Bądźmy świadkami Miłości
 
Festiwal PomuchlaFestiwal Pomuchla