| Wędrówki |
|
|
|
| Autor: Kasia i Jarek Sitkowscy | |
| 20.10.2007. | |
|
650 lat Łeba, 40 lat SPN... 750 lat Kraków, 750 lat Gorzów Wlk. Jak opisać i porównać te wszystkie lata, zanim doszło do takich rocznic? Kronikami Gallów, Kadłubków, bezimiennych skrybów czy legendami przekazywanymi z ust do ust, z pokolenia na pokolenie? A może zmianami jakie zaszły w otaczającym nas świecie, w przyrodzie? Na pewno każdy z nas znajdzie lub już posiada własny sposób na opisanie świata. Dla jednych obrazem i opisem wędrówki w czasie naszej pielgrzymki będą dorastające dzieci, dla innych rozrastająca się firma, a szczególnie obdarowani opiszą to muzyką, poezją i pędzlem. Zawsze jednak jest to wędrówka - czy dla krakowianina, czy dla łebianina. A u nas to nawet piaski są wędrowne! Bardzo często to słyszymy. A jak jest naprawdę z wędrówką piasków w stronę Łeby i czy Łeba jest zagrożona zasypaniem? Z przyrodniczego punktu widzenia nie ma rzeczy niemożliwych. Wszak nasze największe i najbardziej ruchome wydmy, z wydmą Łącką na czele, wędrują w kierunku Łeby z prędkością kilkunastu metrów na rok. Tak więc za około 500 lat czoło Białych Gór może pojawić się gdzieś przy Drewnianym Moście na rzece. Drżyjcie Narody! A może nie będzie tak źle? Przecież kiedyś Mierzeja Łebska była pokryta lasami. A jeszcze wcześniej był tu lodowiec, potem jezioro bałtyckie aż do naszego współczesnego morza. Miało ono całkiem dużą zatokę, którą potem odcięła od morza Mierzeja - zatoka zamieniona została w jezioro, które ludzie nazwali Łebsko. Na jego brzegach żyło plemię, które nazwano Słowińcami. Ostatni Słowińcy zmuszeni do wędrówki, mieszkają gdzieś w świecie, ale pozostało po nich kilka nazw - Pobrzeże Słowińskie, Ostoja Słowińska i chyba najbardziej rozpoznawalna w świecie: Słowiński Park Narodowy. Jedyny park narodowy o nazwie pochodzenia etnograficznego, a nie przyrodniczego. My te nazwy zawsze kojarzymy z otaczającą nas przyrodą. Wszak Pobrzeże Słowińskie i Ostoja Słowińska to fragment międzynarodowych szczególnie cennych przyrodniczo obszarów o wspólnej nazwie Natura 2000. I znowu są to nazwy związane z wędrówkami ptaków masowo odpoczywających na trasie swoich corocznych jesiennych i wiosennych przelotów oraz ekosystemów przyrodniczych zmieniających swoje stałe miejsca - wydmy zasypujące lasy, trzcinowiska zarastające jeziora, torfowiska powracające w miejsca, gdzie kiedyś ludzie wydobyli torf, lasy zarastające wydmy. Nawet niewidoczne na co dzień ryby wędrują w różne strony - jedne chcą na Morze Sargassowe, a inne pchają się corocznie w górę rzeki na tarło. Łebianie to też w ogromnej większości wędrowcy - przybyli do Łeby ze wszystkich stron świata. A goście Łeby? Odpowiedź jest oczywista - to także wędrowcy, szukający na tych wyjątkowych terenach spokoju, bezpośredniego kontaktu z przyrodą ożywioną i tą pozornie nieożywioną (pamiętamy o piaskach wędrujących?). Piasek, słońce i wiatr to główni aktorzy spektaklu, jaki jest codziennie odgrywany przed nami i musimy wszyscy pamiętać o tym, żeby patrząc na te wszystkie cuda umieć je dostrzec, zapamiętać i nauczyć się je pokazywać potomnym, przyjezdnym, miejscowym... obcym, swoim. Pamiętać także musimy o naszej Łebie Wędrowniczce - Ona też przewędrowała kawałek świata zgodnie z przeważającymi u nas wiatrami. A może wędrówka wcale nie oznacza ciągłego przemieszczania się z miejsca na miejsce, może to umiejętność obserwacji zmian i sygnałów do nas płynących? Może powinniśmy znaleźć czas na chwilę zadumy, refleksji i sprawdzenia gdzie tak naprawdę biegniemy przez te wszystkie lata? Czasy okrągłych rocznic szczególnie temu powinny służyć - i w Krakowie, Gorzowie, Łebie i na Ruchomych Wydmach w Słowińskim Parku Narodowym. Zatrzymajmy się na chwilę, popatrzmy, posłuchajmy, przypomnijmy sobie bliskich, najbliższych i tych spotkanych przelotnie, a pozostawiających ślad. Przypomnijmy sobie o miłości... |


